„Tipping the Velvet” i złe kobiety

Najpierw trafiłam na recenzję serialu „Bodyguard” na Kulturalnie po Godzinach. Stwierdziłam, że nie pociąga mnie wątek zauroczenia pani polityk i ochroniarza, ale postanowiłam sprawdzić, co się wszystkim tak spodobało… no i warto było! Tym razem tłum miał rację, bo również ja jestem zachwycona tym serialem, szczególnie wątkiem romansu, co do którego miałam początkowo wątpliwości – ale okazał się najmocniejszą stroną tego serialu i popisem aktorskim obojga bohaterów.

Tymczasem Filmweb, podobnie jak w przypadku filmu „Maska małpy” o którym pisałam wcześniej, postanowił przypomnieć mi, że Keeley Hawes (grającą kontrowersyjną panią polityk ochranianą przez tytułowego bohatera) już gdzieś widziałam; w filmie pod polskim tytułem „Muskając aksamit” (ang. „Tipping the Velvet”), na podstawie debiutanckiej powieści Sarah Waters, opowiadającej historię młodej dziewczyny zafascynowanej tancerką kabaretową przebierającą się za chłopca, oraz ich lesbijskiego romansu w dziewiętnastowiecznym Londynie. Film (a właściwie serial telewizyjny) był bardzo zgrabnie zrealizowany zarówno pod względem kostiumów i realiów ówczesnego niezbyt pruderyjnego Londynu, jak i głównych postaci.

Było to jednak szesnaście lat temu; co prawda ja widziałam „Tipping the Velvet” nieco później, ale i tak zdążyłam już o nim zapomnieć. Sarah Waters z pewnością nie porzuciła wątków lesbijskich i feministycznych w swoich kolejnych powieściach. Tymczasem Keeley Hawes zagrała (wśród wielu innych ról) w drugim sezonie serialu „Line of Duty”, gdzie wcieliła się w skorumpowaną policjantkę uwikłaną w spisek i sieć intryg. Postać tę charakteryzuje podobny magnetyzm, tajemniczość i wyrafinowanie, co graną przez nią panią polityk w serialu „Bodyguard”. Nie to mnie jednak najbardziej cieszy – bo bohaterki „Line of Duty” i „Bodyguard’a” otoczone są wieloma innymi silnymi, intrygującymi postaciami kobiet, które są kimś znacznie więcej niż scenografią dla męskich rozgrywek (inaczej niż choćby w „Ojcu chrzestnym”, którego niedawno obejrzałam jeszcze raz i byłam zaskoczona, jak bardzo kobiety nie istnieją w tym filmie). Pod tym kątem wspaniale ogląda się choćby pojedynek między skorumpowaną policjantką a śledczą która nie wierzy w jej kłamstwa, jednocześnie darząc ją czymś w rodzaju współczucia; czy panią polityk a szefową ochrony, która zamierza ją zlikwidować. Może gdyby Francis Ford Coppola uświadomił sobie w czasie pracy nad „Ojcem chrzestnym”, że kobiety to też ludzie, to jego film byłby jeszcze wspanialszy?

5 myśli na temat “„Tipping the Velvet” i złe kobiety

      1. Apropo Twojego nieukojonego żalu , (czyt.komen) film który Cię zafrapował, szukam i ja w zakamarkach wspomnieć ( bardzo lubię stare polskie kino, swego czasu dużo oglądałam) przychodzi mi do głowy jeden film i jest nim ” Inne spojrzenie” z G.Szapołowską i J.J.Cieślak, z 82r. Uchodzi za jeden z najlepszych filmów o tej tematyce.

        Polubione przez 1 osoba

  1. Schizofrenia kojarzy mi się z „Panna Nikt” ale się nakręciłam , chyba sobie zrobię maraton a Ty droga Floro nie ustawiaj w poszukiwaniach ;)
    Miłego wieczoru:)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s